Trafiło więc i na mnie. Mam na myśli problem z przesyłką pocztową. 31 października wysłałam do Francji przesyłkę ze sprzedanymi na ebay bucikami. Przesyłki wysyłam zawsze poleconym priorytetem, bo jakoś naiwnie wierzę, że takie listy są lepiej traktowane. Zawsze bardzo się stresuję, czy to moje ubranko się spodoba "na żywo" i czekam na mail albo opinię od kupującego. Tej osobie sprzedałam już ze 3-4 rzeczy i nigdy nie było problemu ani z przesyłką, ani z tym co było w środku. Byłam szczerze zdziwiona, kiedy w miniony piątek ta przesyłka wróciła do mnie (musiałam oczywiście pokryć koszt zwrotu). Koperta była poklejona taśmą klejącą (nie ja ją oklejałam) i zapakowana dodatkowo w folię (na poczcie tak robią). Po napisach, naklejkach i ręcznych dopiskach przy pomocy tłumacza internetowego jakoś dorozumiałam się, że list był awizowany i nieodebrany w terminie, a do Polski dotarł już rozdarty. Adresatka od momentu zapłaty nie kontaktowała się ze mną. Sam powrót listu okazał się być najmniejszym problemem, bo jak się okazało kiedy otworzyłam kopertę, zamiast bucików, które tam powinny się znajdować, w środku było to:

Wiedziałam, że interwencja na poczcie nic nie da, bo Polska zrzuci winę na Francję, a Francja (o ile w ogóle raczy się sprawą zainteresować) na Polskę. Stałam jeszcze w szoku z tym stworem w ręku, kiedy moja córcia weszła do pokoju. Moje dziecko ucieszyło się na widok tego potworka, jakbym jej kupiła naprawdę wypasioną zabawkę

Stwór został od razu przez nią zabrany, nakarmiony jej własnym obiadem i towarzyszy jej teraz w kąpieli

W tej sytuacji nie potrafię być nawet zła. Rzecz jasna pieniądze przelałam spowrotem na konto niedoszłej właścicielki bucików, chociaż do tej pory nie mam od niej żadnej wiadomości.
Morał z tej historii jest taki, że (jak mawiała bohaterka jednej z moich ulubionych komedii) "podłość ludzka nie ma granic"
A przesyłki zagraniczne, to chyba zacznę oklejać taśmą dookoła.
-
MAKARRENA:
-
urshula:
-
Bovary:
Pokaż wszystkie (10) ›